Samotnosc (Solitude) – Stefani Hid

Posted on March 28, 2013

0


Samotnosc (original title: Solitude) is a short story by Stefani Hid. This is a polish version translated by Natalia Laskowska (It is originally written in Bahasa Indonesia).

__________

247892_218837351468054_3074902_n

Doktorze, czuje sie osamotniona. Wcale nie mieszkam w strzezonej wiezy na bezludnej wyspie, ani
w nieodkrytej przez nikogo dzungli. Nie jestem dróznikiem kolejowym w jakies odleglej wiosce.
Nie mieszkam tez w osniezonych górach, gdzie zyja tylko dzikie niedzwiedzie. Mieszkam w starym
domku z moja cierpiaca na paranoje babcia i piecioma kundlami.

Kiedys lubilam samotnosc. W ogóle nie zwracalam uwagi na innych ludzi. I bylam szczesliwa.
Kiedys myslalam, ze moge w ten sposób zyc, przeciez inteligentni ludzie tak potrafia. A ja,
doktorze, w koncu jestem inteligentna.

Teraz, z kazdym kolejnym samotnym rokiem czuje coraz wieksze obrzydzenie. Wstydzilabym, sie
przed sama soba gdybym zaczela zadawac sie z innymi. Róznie sie od pozostalych ludzi. Jestem
zbyt inteligentna, nie potrafilabym sie wmieszac w tlum. Nie moglabym sie do nich dopasowac. Nie
chce stac sie glupia. Potrzebuje kogos, kto towarzyszylby mi w codziennym zyciu, kogos
genialnego. Chodzi mi oczywiscie o mezczyzne. Moze ktos taki jak pan, doktorze? Wydaje mi sie,
ze jest pan wystarczajaco inteligentny, choc wiem, ze nie móglby mi pan pomóc. Przerastam pana,
doktorze. Gdybym ja byla niebem, pan móglby byc najwyzej latawcem.

Odprowadzi mnie pan do domu? Spedzilby pan u mnie pare chwil. Doktorze, jestem taka
osamotniona. Bedzie panu ze mna dobrze.

Przepraszam, juz kontynuuje moja opowiesc, ale czy móglby pan potrzymac mnie za reke? Bede sie
czula spokojniej i bezpieczniej.

Doktorze, tak naprawde to chcialabym byc zawsze sama. Kiedys bylam z tym szczesliwa. Samotnie
przemierzalam zycie, bez cienia leku. Ale teraz wydaje mi sie, ze jestem nienormalna, zmuszam
innych ludzi, zeby ze mna rozmawiali. Ta potrzeba bierze sie z wnetrza, wbrew mnie samej. Zatem
ma pan dwie mozliwosci, doktorze, albo pomoze mi pan pozbyc sie tego, albo bedzie mi pan
towarzyszyl. Obawiam sie, ze tylko to drugie jest pan w stanie zrobic.

Jestem dobrym czlowiekiem. Przynajmniej wedlug miary przykladanej do zdrowych osób. Nigdy
nikomu nie zrobilam krzywdy. Nigdy tez o nikim zle nie mówilam. Prosze sie nie obawiac.

Byc moze teraz szukam drugiej osoby, bo znudzilam sie tym, jak dziala mój wlasny umysl. Kiedy

jestem sama, mój mózg stwarza dwóch towarzyszy: dobrego i zlego. Boga i upiora – Boga i moje
wlasne mysli. Bóg jest wobec mnie dobry, ale moje mysli nie sa. Zawsze chca mnie zranic i
skrzywdzic. Sa jak obce cialo, które samo nie wie, gdzie sie znajduje.

Doktorze, niech pan spojrzy na ksztalt mojej glowy. Czesc przednia troche odstaje, tak jak u
Einsteina. Prosze otworzyc moja czaszke i zbadac mój mózg. Czesc polaczen nerwowych prosze
naprawic i podlaczyc do wysokiego napiecia. Albo prosze wyjac te popsute. Czuje, ze nie sa mi juz
potrzebne. Juz mam ich dosc. Chce zyc, ale juz bez nich.

Doktorze, prosze mi nie dawac lekarstwa. Juz je wszystkie wypróbowalam. Nie dobrze mi na sama
mysl. W kwestii lekarstw jestem lepiej obeznana niz pan. Prosze nie zapominac, ze przeciez nie
przyszlam tutaj po to, zeby poprosic o recepte wypisana pana paskudnym charakterem pisma.

Dodatkowo cierpie na chroniczne znudzenie zyciem. Nie wiem, co mam dalej poczac. Nie jestem
przeciez walkoniem, wciaz pozostaje mi wiele rzeczy do zrobienia i do nauczenia sie. Wiem, ze
wiele z nich na mnie czeka, ale jakos nigdy nie chcialo mi sie nimi zajac. Wszystkie czynnosci
wydaja sie byc blahe i niewarte trudu. Drazni mnie to, ze jedynym, co mnie interesuje jest
zastanawianie sie nad moimi wlasnymi nedznymi myslami.

Przepraszam, doktorze, ale czy móglby mnie pan przytulic? Tak na chwile. Prosze szepnac mi do
ucha, ze wszystko jest w porzadku, ze nic mi nie bedzie. Glowa zaczyna mnie bolec z lewej strony,
jakby tam byl guz wielkosci pilki do tenisa.

Doktorze, mam taki okropny zwyczaj. Zawsze ilekroc cos robie to musze to powtarzac. Kiedy myje
dlonie to myje je kilka razy, az mi rece grabieja a skóra sie marszczy. Boje sie chorób, zarazków.
Kiedy jestem chora czuje sie jakbym byla niepelnosprawna. Dlatego bardzo boje sie zachorowac.

Czy juz mówilam, ze tez jestem lekarzem? Specjalizuje sie w poloznictwie. Moim glównym
zajeciem jest wykonywanie aborcji. Ostatnio robilam to dzis po poludniu, zanim do pana
przyszlam. Ta kobieta przyszla do mnie razem ze swoim partnerem. Za pierwszym razem byla
bardzo wystraszona. Dzisiaj juz byla spokojna, poprosila, zebym ja wyskrobala. Miala do mnie
zaufanie. Opowiem panu, jak przeprowadzilam zabieg. Potem bedzie mógl pan wyrazic swoja
opinie.

Kazalam jej opróznic pecherz za pomoca cewnika, kilkakrotnie. Zdezynfekowalam jej pochwe
antyseptykiem. Wzielam sonde i wlozylam do srodka, zeby okreslic rozmiar jej macicy. Macice tez
zdezynfekowalam. Potem wzielam szczypce, zacisnelam górna czesc szyjki macicy i wyciagnelam,
zeby byla widoczna. Ponownie wlozylam sonde. Pózniej szczypcami zlapalam wieksza czesc plodu,
obrócilam o 360 stopni, w kierunku zgodnym ze wskazówkami zegara.

Kiedy wyjelam plód i lozysko, zadanie bylo juz w polowie skonczone. Potem skrobaczka usunelam
pozostalosci ze scianek macicy. Wszystko to robilam bardzo ostroznie i mozliwie jak
najhigieniczniej. Ta kobieta byla pólswiadoma, zastosowalam tylko znieczulenie miejscowe.

Ponownie oczyscilam antyseptykiem wszystko az po srom i zewnetrzna czesc pochwy. Zdjelam
kleszcze z szyjki macicy. Zadanie skonczone. Wszystko poszlo gladko, jak zawsze, nigdy nie
zdarzylo sie, zeby wystapilo zakazenie. Jestem juz wprawiona. Dla mnie taki zabieg to jak
upieczenie ciasta.

Kazalam im poczekac dwie godziny, zeby sie upewnic, ze nie doszlo do zakazania. Wierze, ze przy
mojej fachowosci i czystosci nic zlego sie stac nie moze. Zaplacili za zabieg i pozwolilam im
odejsc.

I jak, doktorze? Prawidlowo? Ej, obydwoje jestesmy lekarzami, nie powinien pan pobierac ode
mnie oplaty. Lekarze sa jak jedna rodzina, czyz nie? Pózniej sie odplace, ale w inny sposób.
Niemniej milo jest miec przyjaciela do pogaduszek, takiego jak pan.

Czy doktor kiedykolwiek wykonal aborcje? Moge znalezc klientki, jesli pan chce. Alez, nie, nie
teraz, prosze jeszcze nie odpowiadac. Pozwole panu mówic dopiero jak skoncze moja opowiesc.

Jestem tez specjalista farmacji. Taka jestem zdolna. Na pewno bede w przyszlosci kims wielkim,
jesli tylko nie zachoruje. Jest to bardziej niz prawdopodobne. Potrafie sama uzyskac rózne
substancje, doktorze. Mieszam metylenodioksymetamfetamine, paracetamol, efedryne, az powstaje
pigulka ecstasy. Mieszam tez metylodietanoloamine i naproksen, zeby otrzymac browna. Sprzedaje
je, ale równiez sama stosuje. Niektórzy ludzie mówia, ze handluje gównem, ale nie obchodzi mnie
to. Po prostu zazdroszcza mi talentu.

Doktorze, prosze spojrzec na ten pokój. Lózko dla pacjentów, waga, kalendarz, rózowe mury.
Prosze zwrócic tez uwage na stól i krzesla. Przypominam sobie, ze juz kiedys tu bylam. Czuje sie
tak, jakbym znala to miejsce. Ale przeciez jestem tu po raz pierwszy. Oj, kreci mi sie w glowie, boli
mnie szyja.

Mam tez problemy z oddychaniem. Czasem zapominam jak to sie robi. Czesto musze chrzakac i
brac gleboki oddech. Czuje jakby cos blokowalo mi krtan i boje sie, ze sie udusze. Nie chcialabym
umrzec w tak glupi sposób. O tak, wydaje mi sie, ze Bóg stworzyl smierc jako taki straszak, zeby
ludzie nie przerywali zycia.

Duzo pieniedzy przepuscilam na lekarzy, tylko po to, zeby miec pewnosc, ze nie mam problemów z
produkcja adrenaliny i hormonów tarczycy. Tak, wiem, ze wszystko jest w porzadku. Niestety,
znam sie na tym lepiej niz którykolwiek z lekarzy, wiem jakie sa objawy nadczynnosci tarczycy.
Widzi pan, prawda? Nie mam wylupiastych oczu.

Przepraszam, doktorze, ale musze przyznac, ze nigdy nie bylam usatysfakcjonowana pana
odpowiedziami. Zreszta to sie tyczy wszystkich lekarzy. Bardzo trudno jest mnie do czegokolwiek
przekonac. Jedynie moje wlasne mysli moga mnie zadowolic. Czasem mam problemy z
oddychaniem, czuje sie tak, jakbym nie mogla oddychac. Ale wciaz oddycham, zbyt ciezko jest

umrzec. Ludzie nie sa az tak slabi, nie musze sie obawiac. Nie latwo jest umrzec, mimo ze smierc
ludzka jest znacznie mniej przewidywalna niz zgon kurczaka.

Wiem, ze mój umysl jest bardzo zlozony. Nigdy nie mialam co do tego watpliwosci. Uzywam go
codziennie, ale jestem pewna, ze nie oslabia to jego subtelnosci. Juz od lat spozywam lekarstwa
oslabiajace uklad nerwowy, miedzy innymi glutaminian sodu. A zawartosc mojej glowy jest wciaz
taka sama. Myslenie zachodzi poprawnie. Mózg ma sie doskonale. Towarzyszy mi od kiedy bylam
w lonie matki, i pozostanie ze mna az do smierci.

Doktorze, lepiej niech pan usiadzie przy mnie. Szybciej! No juz! Jakis umazany krwia czlowiek stoi
za panem, trzyma srubokret i chce go w pana wbic! To przerazajace! Doktorze, niech pan spojrzy!
Och, wlasnie uciekl, przestraszyl sie, kiedy uslyszal mój glos. Ja tez sie przestraszylam No dobrze,
juz nie wazne, spokojnie, juz poszedl. Wyraznie widzialam jak uciekl w poplochu. Juz dobrze, panu
tez sie nic nie stalo. Tylko dzieki mnie. I co by bylo, gdybym pana nie ostrzegla? Uratowalam panu
zycie.

Opowiadam dalej. Ja tez czuje sie przesladowana. Przez cos lub przez kogos. W efekcie zawsze
wszystko robie w pospiechu. Kiedys postanowilam zjesc porcje makaronu w ciagu jednej minuty,
ale balam sie, ze sie zakrztusze, ze nie bede mogla oddychac, a moje cialo zsinieje i umre. W koncu
zdecydowalam sie wlozyc wszystko do odbytu. W przeciagu minuty. Udalo sie! Choc kilkakrotnie
nie wcelowalam i weszlo do pochwy. Te dwa otwory sa za blisko siebie. Ale zaspokoilam sie,
tylko ze potem znowu poczulam, ze robie sie sina. Dziwne, prawda? Nienawidze swoich mysli,
nienawidze siebie.

Prosze wstac, doktorze. Prosze mnie uderzyc. No juz, niech sie pan nie boi. Prosze mnie uderzyc w
twarz, albo w glowe, tylko mocno. Nienawidze sie, nienawidze swojej glowy. Prosze ja rozbic tym
krzeslem, na którym pan siedzi. Nie ma pan odwagi? Moze pózniej uda mi sie pana do tego zmusic.
Jestem pewna, ze tak bedzie. Dam rade pana zmusic. I bede panu bardzo wdzieczna. No dobrze,
opowiadam dalej.

Zyje w ciaglym stresie. Któregos razu doznalam paralizu, nie moglam zupelnie nic zrobic. Balam
sie, ze to zawal. Mozliwe, ze tak bylo. Objawy by sie zgadzaly. Lewa czesc mojej twarzy i lewa
reka bardzo czesto dretwieja. Najprawdopodobniej to rak. Guz wielkosci pilki golfowej juz sie
pewnie utworzyl w moim mózgu. Juz pewnie jest naciek na pluca i jelita. Czuje, ze w moim
zoladku mieszka kon. Caly czas skacze, rozbija komórki i miesza w ukladzie nerwowym. Bardzo
prawdopodobne, ze cierpie tez na niewydolnosc nerek. Prosze sobie wyobrazic, doktorze, ile ja
musze brac leków. Codziennie.

Nie chce jeszcze umierac, choc w sumie jestem juz znudzona zyciem. Moze jest pan w stanie mi
pomóc? Prosze mi wymienic cialo. Prosze z niego wyjac komórki rakowe i tego konia, który siedzi
w brzuchu. Prosze mnie nauczyc walczyc z ukladem nerwowym. I prosze, zeby pan zamienil sie ze
mna nerkami. Pana na pewno sa jeszcze sprawne.

Doktorze, czuje sie taka osamotniona. Lykam mnóstwo leków uspokajajacych, ale nawet one nie sa

w stanie wyciszyc mojego libido. Bardzo czesto sie masturbuje. Ogladajac filmy pornograficzne
wkladam sobie tam butelke po dezodorancie. Pornografia sprawia, ze moje libido az eksploduje, ale
sama masturbacja mnie nudzi. Chcialabym, zeby ktos mnie wreszcie zaspokoil.

Doktorze, u mnie w domu nikogo nie ma, tylko geriatryczna babcia. A na psy prosze nie zwracac
uwagi. W domu nie ma zadnego mezczyzny. Na szczescie teraz robimy remont i kreca sie
robotnicy. Czesto wolam ich do siebie. Prosze, zeby przywiazywali mnie do stolu i gwalcili.
Niektórzy z nich na poczatku nie wiedza, co trzeba zrobic, i chyba troche sie boja, ale w koncu sie
zgadzaja i tez czerpia z tego przyjemnosc. I wie pan co? Potrafia byc nawet calkiem brutalni.
Zawsze krzycze z rozkoszy. Potem pana tez poprosze, zeby pan mi to zrobil. Jestem pewna, ze sie
pan zgodzi. Ale prosze o cierpliwosc, to dopiero jak skoncze opowiadac.

Mam zaburzenia na tle seksualnym. Przechowuje bielizne niektórych mezczyzn. Pana tez poprosze

o majtki. Moge? Tylko jedna pare, to mnie zaspokoi. Chce mi pan pomóc, prawda? Chce mnie pan
zaspokoic? Jesli nie, to sama pójde do pana domu i sobie wezme. Mam obsesje na tym punkcie.
Powinien pan sie cieszyc, ze pana majtki stana sie elementem kolekcji, z której jestem bardzo
dumna.
Jestem tez ekshibicjonistka. Lubie publicznie pokazywac swoje narzady plciowe. Panu tez pokaze.
Cos w srodku zmusza mnie, zebym to teraz zrobila. Alez, doktorze, prosze nie zamykac oczu!
Bedzie pan zalowal. Powoli zdejme z siebie ubranie, kazda jego czesc po kolei.

Czasem chcialabym zabic. Kiedys chcialam zabic te moja paranoiczna babcie. Niemal dzgnelam ja
nozem kuchennym, innym razem prawie udusilam poduszka. Ale po chwili zastanowienia,
zdecydowalam sie tego nie robic. Bylabym jeszcze samotniejsza gdybym ja zabila. Nikt inny sie za
mnie nie modli. Ona zawsze. Ja sama tez sie modle.

Czy wierzy pan w moc modlitwy? Wierzy pan w Boga? Ja czasami nie wierze. Ale jesli nie w
Niego, to w kogo mam wierzyc? Z kim innym mam rozmawiac? Rozmawiam z nim kiedy juz nie
jestem w stanie wytrzymac i kiedy juz prawie zaciskam sobie petle na gardle. Ale nigdy nie
zaciskam do konca. Podazam za wola tego mojego „przyjaciela”. Choc w sumie i tak to wszystko
jest pod moja kontrola.

No tak, doktorze. Wczoraj zabilam jednego z moich psów. Wsadzilam go do worka i kamieniem
zmiazdzylam mu glowe. Chcialabym to powtórzyc, z innym psem. Tak bardzo chcialabym to
powtórzyc, doktorze.

Alez prosze zostac, doktorze! Prosze poczekac! Dokad pan idzie? Prosze mnie nie zostawiac!

Posted in: Work